{ "slotId": "pub-5496640049614599", "unitType": "normal" }

WYJAZD PIERWSZY W TYM SEZONIE

{ "slotId": "", "unitType": "normal", "pubId": "pub-5496640049614599" }
5 (100%) 1 vote[s]

CZAS JECHAĆ W KOŃCU NA RYBY

Ostatecznie klamka zapadla. Spakowane graty. Mimo obiekcji, że pogoda nieco mizerna i nie zanosi się na poprawe. Nie ma odwrotu. Jadę sprawdzić się w ciężkich warunkach. Pierwszy wyjazd w tym sezonie. Najwyższy czas odkurzyć i siebie i sprzęt. Na łowisku zameldowałem się dość wcześnie. To i miałem wybor stanowiska niczym nie ograniczony. Szybko podjęta decyzja. Spieszno mi było zmierzyć się z rybami. Mimo to każda czynnosc wykonałem z duża starannoscia. Nie uśmiechało mi się narzekać później na przemoczona zanete. Albo na bałagan na stanowisku. Po ok. 40 minutach przygotowan wreszcie usiadłem na koszu gotowy do nęcenia. Jak zwykle necone były dwa stanowiska. Jedno pod tyczke, drugie feederowe. Zaneta koloru czerwonego ochotkowa (Sonubaits) w miksie 50 / 50 procent z mikropelletem. Dodatkowo trochę gotowanych konopii (nie indyjskich hyhy), bialych martwych robakow (utopionych w wodzie) i nieco bułki tartej. Zapach pieczywa: czy to w całości, czy mielonego. Zawsze ryby kusi szczególnie zimą. W ten sposob chciałem swoje szanse powiększyć. Dodatek robactwa bo spodziewalem się leszczy. Karpi być może, ale chyba jeszcze na nie za chlodno. Osiem kul wielkosci mandarynki podane kubeczkiem. Wyladowalo w tyczkowym stanowisku. Stanowisko chwilę odpoczywa.

Więc to czas zanecic pod feedera-pierwszy wyjazd musi być konkretny

Dokladnie tak jak opisywałem w poprzednim artykule. Dziesiec koszykow wyladowalo pod przeciwleglym brzegiem. To zajmuje troche czasu. Po neceniu krótka przerwa na posprzatanie stanowiska. I czas się brać za robote. Na pierwszy ogien tyczka. Godzina oblawiania i nic. Początek mizerny, ale nie ma co sie poddawac. Sprawdzam stanowisko feederowe. Błyskawicznie pojawiły się linery. Czyli ryby, które kręcąc się koło naszego zestawu wlaza w niewidoczna dla nich żyłkę. Potrafi je to wystraszyc. Choć lowiac na sporej odległości niekoniecznie trafiają w nią w miejscu łowienia. Duża ilość żyłki w wodzie, mają gdzie się nadziać. Podobnie jak z tyczka. Godzinka prób, jakieś niemrawe branie i nic.
Czyżby pogoda jednak zwyciezyla? Wróciłem do tyczki. Proca kilka robaczkow leci do wody w okolice splawika. Typowa dla mnie technika podnoszenia zestawu, przytrzymania i opuszczenia. I jest!!!! Pierwsza ryba sezonu. Duży i zlotoubarwiony leszcz. Nie nastawialem się na eldorado. Ze względu na czas i pogodę. No, ale kilka takich łopat byłoby miłym prezentem. Pierwszy wyjazd tego sezonu nabralby kolorów.

Postanowilem skupic się i wykorzystać szanse jak to tylko możliwe….

O ile nie była to kompletnie przypadkowa ryba. To mam szanse złowić ich więcej. Robaki, proca, strzal. Podnieść zestaw przytrzymać, bądź nawet tylko lekko ruszyć. Spokojnie i metodycznie. Leszcz kolejny i następny. Potem jakby znikały na kilka kilkanascie minut. Znów wracały. Znów branie niemalże za braniem i odchodzily. Piękne patelnie od 50 do 68 cm długości może ze dwa mniejsze.
Od 10 rano do piątej popoludniu kiedy to wiatr juz kompletnie nie pozwalal łowić tyczka.  W podbieraku wyladowalo 33 sztuki . Zwijajac tyczke znow poslalem feedera w drugie miejsce. Na pocieszenie trafił się karp może 1,5 kilograma. Kto wie czy wieczorem nie było by ich więcej. Niestety skapitulowalem przed wiatrem. Zresztą ilość ryb na tyczke zagwarantowala dobrą zabawę. Jak na pierwsze dni marca polowilem tego. Moi sąsiedzi w pięciu razem zlowili jedną rybę. Lowili tylko na feedery. Więc miałem większe szanse. Brały delikatnie. Dwa białe robaki barwione na czerwono na haku nr 18. Postawiłem na robactwo i okazało się to słusznym założeniem. Była to także okazja sprawdzić się w naprawdę ekstremalnych warunkach. Sporo cennych spostrzezen wynioslem. NO i dawno nie polowilem sobie tak dużej ilości leszczy –  w naprawdę ładnym rozmiarze.

Pierwszy wyjazd sezonu uważam za fantastyczny

Mimo, że pewnie się przeziębiłem. Bo coś niepewnie się czuję. Niestety prognozy pokazują długi deszczowy tydzień. I brak szans na dobrą pogodę. Niestety z kolejnymi wyprawami trzeba będzie poczekać. To trudne bo na dniach spodziewam się dostawy nowego sprzętu. I koniecznie chciałbym go sprawdzić w boju. NO i nie omieszkam zdać z tego relacje tutaj.
Z pozdrowieniami DanielPS. Zwracam się do was kochani czytelnicy z prośba. Jako ze nie zawsze mam czas , ten mini blog tak naprawdę urządza Ewa. Przepisuje artykuly, dba o oprawę graficzną. Sama mając wiele problemow. Stąd moja prośba. Docenmy jej pracę syboliczna złotówka. Jeśli ktoś ma ochotę to i większą kwotą. Ja ze swej strony mogę obiecać, że dla takich osób wspierających  mogę napisać artykuł. Wytłumaczyć coś lub po prostu odpowiedzieć jeśli taką prośbę wyraza. Nie wszystko oczywiście wiem. W razie czego poszukam przetestuje. Jest podany numer konta gdzie mozna to uczynić. Jest także podany kontakt do nas, gdzie można wysłać prośbę o konkretny artykuł. Postaram sie na bieżąco reagować i odpowiadać.

ZAPRASZAM NA INNE BLOGI:
ARTYKUŁY PODOBNE:
Zdj. w artykule własne
{ "slotId": "", "unitType": "in-article", "pubId": "pub-5496640049614599" }

2 thoughts on “WYJAZD PIERWSZY W TYM SEZONIE

  1. Fajne opowiadanko😃😃😃😃
    Miło sie czytało

  2. Bardzo fajny artykuł i życzę Panu by pogida zawsze na rybkach panu dopisywala😀😀😀😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close