{ "slotId": "pub-5496640049614599", "unitType": "normal" }

WEDKARSKIE CIEZARY

{ "slotId": "", "unitType": "normal", "pubId": "pub-5496640049614599" }
5 (100%) 4 vote[s]

Artykuł powstał na prośbę czytelnika Wędkarza Roberta

Zadał on w komentarzu pytanie: Co ze sobą zabrać, żeby nie doładować się nadmiernie, a jednocześnie moc swobodnie polowic? No i leżę jak pies pluto na czterech łapach. Należę do ludzi, którzy wola nosić niż się prosić. Przez lata nazbierało się gratow co nie miara. Nie zawsze i nie wszędzie zabieram ze sobą te moje wedkarskie ciezary, które
posiadam.
Niestety o minimalizmie raczej mowy być nie może. Uważam, że każdy z nas indywidualnie powinien wypracować sobie listę czego potrzebuje w zależności gdzie chce polowic i na jak długo. Oczywiscie transport jakim dysponuje, metody jakimi lubi lowic, zasobnośc portwela, wszystkie te rzeczy maja wplyw co zabieramy ze soba.

Opowiem jak „WEKARSKIE CIEZARY” wygladaja w moim przypadku

Postaram się uzasadnić dlaczego tak a nie inaczej. Przybliżyć także część produktów i ich charakterystykę. Bo być może ułatwi to komuś decyzję o zakupie. Poza tym pytanie ma szerszy kontekst niż pierwotnie się wydaje.
No to zaczynamy. Wcielam się w postać wędkarza doświadczalnego i biorę za pakowanie. Bez wędek łowić się nie da. Och jakby było prosto, gdybym uparł się na jedna technike i nia tylko lowil. No, ale gdzie tam. Pół bidy jeśli dany zbiornik, na który się wybieram, wyklucza część technik np: nie polowie na tyczke bo ryba zbyt dużych rozmiarów i może się to skończyć złamaniem sekcji. Zbiornik płytki, żeby połowic trzeba rzucać bardzo daleko. Więc siła rzeczy zabiorę tylko wędki do dalekich rzutów przeznaczone. I mam o wiele mniej dzwigania. Czasem po prostu decyduje: dziś lowie tylko na te technike i reszta zostaje w domu, niestety rzadko mi sie to zdarza.
Jeden pokrowiec z tyczka drugi z feederami i pellet wagglerem plus sztyca do podbieraka. Tu pierwsza rozni3ca. Mieszkam i pracuje w UK. Na naszym rynku królują wedziska dwuskladowe, a nie jak w Europie trzyskladowe. Jest to ich ogromna wada. Czyli długość transportowa. Zajmuja mnóstwo miejsca. Trzyskladowe łatwiej pomieścić. Im większa ilość łączen na wędzisku tym wędka gorzej pracuje. Bo połączenia ja usztywniaja. Chyba, że wedka posiada system V-joint wtedy ten efekt zostaje zniwelowany. Laczenia pracuja jak reszta kija niestety cena duża takiego produktu. Jak wędki to i pokrowce do nich. Korzystam z profesjonalnego sprzętu i nie chce uszkodzić podczas transportu.

Z minimalizmem niewiele to ma wspólnego

Dwa pokrowce po 1.90 m długości. Czterokomorowy na feedery i wagglera i osobny tyczkowy sam z siebie duży. Bo i gratow w środku mnóstwo. Podsumowując: Mocno trzeba zastanowić się gdzie jedziemy i po jaką rybę. Nastawić się na konkretną technikę i to nam zawęzi ilość wędek jaką zabierzemy. Dwa feederki w pokrowcu i już można skoczyć na komercyjne karpiki, ale równie dobrze polowic na dzikiej wodzie leszczaki tylko haki i przynęty inne. Ja tego nie robię. Mimo iż zakładam łowienie na feedera to mam przy sobie pellet wagglera bo ryba lubi podnieść się z dna i zacząć rzerowac w toni wodnej. A to oznacza zabranie kolejnej ilości gratow.
Wędki są, teraz wypadało by na czymś siedzieć. Zaczynałem od kamieni, czy konarów drzew. Teraz używam kosza. Nigdzie bez niego się nie ruszam, bez względu czy to krótki wyjazd, czy długi. Stanowi niejako centrum dowodzenia. Do nog przymocowanie odpowiednie ramiona, na których spoczywają wędki bądź przypiete są siatki. Obok polka z podręcznymi gratami. Wszystko pod ręka i bez schylania. Kregoslup mimo, że nie jest w najlepszym stanie wielce sobie chwali i nie boli kiedy siedzę, a to najważniejsza dla mnie rekomendacja. No i znów ta sama wada. Zajmuje to masę miejsca i jest ciężkie. Natomiast ludzie zarzucają iż organizacja stanowiska to pół dnia. Odrobina wprawy i wszystko urządze w pół godziny. Zresztą pośpiech wskazany jest przy łapaniu pchel.

Trzeba zapytac samego siebie i portfela na czym na wygodnie i na co nas stac?

Jest sporo opcji by zminimalizować wedkarskie ciezary i niewygode związana z nimi. Zawsze można siedzieć na wiadrze jesli to nam pasuje. Kosze to duży wydatek, ale można kupić krzesła wedkarskie o podobnych właściwościach do koszy. Tam też damy radę przenocować ramiona czy polke a miejsca do transportu zajmuja mniej i lżejsze.
Nie wyobrażam sobie wędkowania bez zapasowych haczykow. Czy kilku różnych przynęt czy innych drobiazgów. To oznacza iż potrzebujemy jakiejś torby. Jakkolwiek można użyć reklamowek ze sklepu to jednak nie polecam. Szybko się rozleca. W dodatku można pogubić ich zawartość. Sam używam dwóch dużych mocno szytych roller-bag.  Choć jednej nie do końca z jej przeznaczeniem, ale cena skusiła bo nie drogie, a pojemne i wytrzymałe. Wszystkie ramiona rolki, czy podporki wędrują właśnie do jednej z toreb i mieszczą się tam znakomicie. Druga służy za magazyn przynetowo zanetowy oraz przechowalnie pudelek wszelakich. Całkiem zgrabnie mieszczą się obie w samochodzie mimo dużych gabarytów i wszystko mam na miejscu. Fajnie, żeby nasz podręczny magazyn był nieprzemakalny. Lecz to też już kwestia upodobania i portfela.
Przy tej okazji wspomne i pomniejszych pudełkach na akcesoria. W sprzedaży pojawiły się produkty z materiału zwanego EVA. Łatwo zmywalne, nie plesniaja, nie przemakalne i naprawdę ciężko je uszkodzić. Bardzo przydatne. Chyba najlepszym rozwiązaniem minimalistycznym byłby plecak. Z mnóstwem kieszeni na drobiazgi. No i nie trzeba nieść w ręce. Ręce już mamy zajęte pokrowcem z wedkami i siedziskiem.

Osobna sprawa sa siatki i wszystkie akcesoria z nimi związane

Na codzien nie używam siatek bo nie wolno, chyba, że się ma specjalne pozwolenie. Mamy zakaz zabierania ryb (poza kilkoma malutkimi wyjatkami) to i siatki są nam niepotrzebne. Co innego zawody tam jak najbardziej i to nie jedna, a kilka siatek. Limit ilościowy to około 30 kilogramow na siatkę i nie wolno mieszać karpia z bialorybem. Siatki mają po 3 m długości minimum. Ryba ma wrócić do wody cała i zdrowa. Dodatkowo wiem jak nieładnie śmierdzi w samochodzie kiedy mokre siatki i podbierak w nim leżą. Dlatego mam specjalne torby na nie. Oczywiście po przyjezdzie do domu trzeba je wysuszyć i można by umyć, ale podczas samego transportu szczelnie zamknięte skutecznie niweluja przykre niespodzianki. W nich tez przechowuje podręczna mate do wychaczania, bo niestety jak na zawodach nie ma wymogu jej posiadania tak większość lowisk tego wymaga i czasem przydaje się (ryby wychaczam zwykle trzymając podbierak na kolanach bo kosz mi na to swobodnie pozwala z krzesla – czy stołka niestety niewygodnie więc mata jak najbardziej) oraz dwie różne siatki do podbieraka.
Plytka i mniejsza na drobniejsze ryby, głębsza jeśli w łowisku mam kilkukilowe karpie i jest obawa, że się nie zmieszczą. Minimalistyczna wersja: tu niestety nic nie wymyślę. Siatka ma być duża i wygodna niekoniecznie zawowdnicza mimo iż ryby zabierzemy do domu. A do transportu jakiś pokrowiec bądź torba chroniąca od niespodzianek.

Akcesoria dodatkowe. Tu chyba mamy najwieksze pole do popisu

Jak ja to widzę? Nie ma sensu brać 5 kg zanęty skoro jedziemy na krótki wypad. Kilkanaście różnych przynęt na wodzie zdominowanej przez kukurydze też ma mały sens. Choć coś innego może zaskoczyć i ryby i wędkarza. Zabieranie ze sobą Grilla kosztem sprzętu też nie wydaje mi się dobre. No chyba, że celem jest grill nie wędkowanie. Napewno mam zawsze ze sobą wiadro do mieszania zanęty i sito do jej przetarcia (czasem nie stosuje sie sita ale to tylko w specyficznych warunkach). Mieszalem w różnych pudełkach zanete i niestety wiadro zdecydowanie najwygodniejsze. Z pokrywą zawsze można wrzucić coś do środka i oszczędzić miejsce w torbie. Minimalizujac ilość sprzetu starajmy się nie dublowac tego co już zabraliśmy (nie dotyczy haczykow czy ciężarkow tego nigdy za wiele). Nie ma po co też zabierać tego czego nie użyjemy. Ma to swoja potężna wadę. W razie jakiejś katastrofy nie ma zapasu.
,Wdkarskie ciezary’  niestety mam na codzień. Czy niestety? Ani trochę mi to już nie przeszkadza. Od prawie dwóch lat zajmuję się wędkarstwem wyczynowym . Tu nie ma, że boli. Na jednych z ostatnich zawodów zdecydowałem się nieco odchudzić arsenal i nie zabrać dwóch wedzisk. Akurat w ten dzień te wiedziska by mocno pomogły i byłem daleko w stawce.

Noszenie tego wszystkiego w rękach byłoby niemożliwe

Wózek był konieczny i teraz spokojnie i wygodnie mozna dotrzec od samochodu do łowiska. Bo nie zawsze można podjechać na samo miejsce. O wielu rzeczach nawet nie wspominam ponieważ pytanie było o minimalną ilość sprzetu aby dobrze polowic. Często do tego wystarczy dobry humor, puszka robaków i bambusowy kij. Liczy się nastawienie. Przyzwyczaiłem się do swoich gratow i nie wyobrażam sobie bez nich łowienia. Stąd już na wstępie zaznaczyłem, że nie bardzo umiem odpowiedzieć na pytanie. Większość rzeczy, które używam ma konkretne zastosowanie i jest bardzo praktyczna. Można użyć podpórek do wędki wystruganych z patykow znalezionych nad wodą. Scyzoryk w kieszeni zajmuje mniej miejsca niz podpórki. Tanio i bez obciążania się.
Niestety jest to obarczone ryzykiem. Średnio wypasiony karpik może nam wyrwać wędkę z podporek i jak utopić. Złamana szczytowka podczas transportu, bo pokrowiec to w sumie niekoniecznie potrzebny. Zaneta nierownomiernie nawilżona bo w sumie sito to ekstrawagancja. Zbyt mocno się klei i nie pracuje prawidłowo. Proszę sobie wziąć kartkę papieru i przydzielić jak długopisem linia na pół. Po lewej stronie plusy po prawej minusy danej decyzji. Taki bilans zysków i strat . Na jego podstawie łatwiej dokonać wyboru co w domu zostaje, a co zabieramy. Oczywiście mam na myśli taki uczciwy bilans nie naciagany.

Wedkarskie ciezary czy minimalizm do dwie odległe od siebie wyspy

Przy lowieniu rekraacyjnym i dla przyjemności mysle ze powinnismy spotkac sie gdzies w polowie miedzy tymi wyspami. Ja nieco odpuscic przyzwyczajenia i nawyki zawodnicze, milosnicy wypoczynku luznego nad woda nieco solidniej sie do tego przygotowac. Prawda nigdy nie lezy po prawej badz lewej stronie. Ona lezy po srodku. Swiadomie wybralem dzwiganie bo warunki w jakich sie znajduje tego wymagaja co nie oznacza ze jest to optymalne rozwiazanie. Tu docieram do szerszego kontekstu pytania. Wiecej sprzetu niz talentu. Często to słyszę kiedy mam okazje wogole połowic w kraju bo w UK kompletnie z tym sie nie spotkalem. Rownie dobrze mógłbym się odgryźć jakimś tekstem o nowym trendzie w wędkarstwie „ Reklamowkarstwo, ale tego nie robię. Szanujmy się nawzajem. Nie oceniajmy książki po okładce. Lepiej wymieniać się doświadczeniem niż obelgami.
Z powazaniem Daniel
ZAPRASZAM NA INNE BLOGI POWIĄZANIE;
Zdj. użyte w artykule własne.
{ "slotId": "", "unitType": "in-article", "pubId": "pub-5496640049614599" }

4 thoughts on “WEDKARSKIE CIEZARY

  1. Artykuł napisany jest przejrzyście.Jak chodzi o początkujących wędkarzy to sporo tego jest.To prawda kto ze sobą nosi to nikogo się nie prosi.Lepiej czegoś wziąść więcej niż mniej 😉

  2. Jaroslaw Bednarz Maj 6, 2019 — 20:07

    O to się chlopie natargasz podziw i szacun. Ja to na ryby lubię ale więcej browariw pojdzie niż ryb zlowie, ale relaksik fajny. Mam aż 2 konkret wędki ale jak mówię rekreacyjnie:-) lecz czytam artykuly o wedkarstwie czaaem skorzystam coś. Pozdrawiam

  3. Ja też zawsze browar na rybki a w nocy jeszcze to browar i ognisko. Lecz nie powiem też sporo sprzętu biorę ze sobą.

  4. Robert Wędkarz Maj 10, 2019 — 14:14

    No i fajny artykuł. I powiem Ci, że zadałem Ci to pytanie bo sam nie umiem na nie odpowiedzieć gdyż maneli mam też sporą ilość i wsztstko tacham wiecznie. Także nie wiem co wybrać najważniejsze i widać nie jestem w tym sam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close