PORADNIK WĘDKARSKI

TESTY WEDKARSKIE W OGRODZIE

Baner EroDate [SOI]

Sprzęt umyty. Przynęty posegregowane. Zapas haczyków na następne sto lat.

Nadal zakaz przemieszczania się w innych celach jak zakupy jest utrzymywany. Pojawiają się co prawda głosy, ze może niedługo to zmienią, niestety bez oficjalnego potwierdzenia nie zamierzam kombinować. Coraz większa nuda ogarnia i w ramach walki z nią oraz nadmiarem wolnego czasu postanowiłem poprowadzić sporo testów w ogrodzie. Na codzień lenistwo raczej brało górę. W tej sytuacji takie testy w ogrodzie to nawet fajna rozrywka i być może dowiem się czegoś więcej.
Jakiś czas temu zwrócił mi na to uwagę kolega. Mocno doświadczony i utytułowany. Jak przewidywał testy owe miały mi dać pogląd na to co dzieje się z zanęta pod wodą, a w konsekwencji powinno dać odpowiedzi na pytania ją przygotować i czego się wystrzegać. Taka korekcja błędów. Aby skutecznie używać oręża powinno się go poznać, zrozumieć, a to z kolei prowadzi do wykorzystania go w maksymalnie skuteczny sposób. Ale do rzeczy.

Trzeba się przygotować. Do tego potrzebowałem wiadra, przezroczystej rury, dużo wody i materiał testowy- czyli testy wedkarskie w ogrodzie.

Rura to był problem. Udało się jednak zaadaptować jedna w której przechowuję sekcje tyczki. Długość 2 metry. Za pomocą markera oznaczyłem na niej 0.5m, 1 m, 1.5m i 2m. To po to żebym wiedział na której głębokości co się ewentualnie zadziało. Dolną jej cześć zaslepiłem szczelnie korkiem. Całość przymocowałem do istniejącej już rury od trzepaka, żeby się nie wywróciło. Następnie napełniłem ją wodą. Taki prosty przyrząd testowy. Symuluje on warunki jakie napotka moj  podajnik wraz z zanętą po wpadnięciu do wody.
Do testów poszły zanęty których używam najchętniej i najcześciej oraz pellet 2 mm i 4 mm Coppens. Testy nie ominie także kilku rodzai koszyczków do klasycznego feedera jak i podajników do metody. No to do roboty. Zanęty nawilżone leżakują w pojemnikach ok 15 minut aby wchłonęły wilgoć. Po tym czasie dokładne przetarcie przez sito. Mieszanka mocno pracująca i słabo. Kolor, zapach, czy firma ją produkująca ma drugorzędne znaczenie. Może być to nawet własna kompozycja domowa. Ten test ma na celu poznanie mieszanki.

Jak dużo wody do niej dodać?

Może przewilżyc, a może jednak nie. Przy okazji można dopasować odpowiedni koszyk który dostarczy nasza mieszankę na dno, a nie zgubi jej po drodze. To w konsekwencji spowoduje, iż siedzimy przy pustym lub prawie pustym podajniku i dziwimy się ze słabo biorą.
Taka wypadająca mieszanka z podajnika przy uderzeniu w wodę, lub podczas opadania nie raz potrafi wyciągnąć rybę od dna w ton wodną My chcemy łowić z dna i kończy się katastrofą. Zganianiem na pogodę, albo na to że ryb i tak tu ni ma. No dobrze zanęty gotowe, odstawione na bok, oczekują na test. Pellety idą na tapetę. Często ich używam szczególnie do metody. Co firma to inaczej trzeba je namaczał, a dokładnie chodzi o czas namaczania. Ja używam Coppensa juz kawal czasu. Jest tani i mam łatwy dostęp do niego. Postanowiłem sprawdzić optymalny czas namaczania.
Trzy małe pojemniki, w jednym 2 mm pozostawiony na bardzo krotko 15 sek. W drugim ten sam 2mm ale czas dluzszy od 30 do 45 sek. W ostatnim rozmiar jak w poprzednich natomiast czas najdłuższy bo ok 1 min. Znam juz ten rodzaj peletu i nie należy on do tych które potrzebuje wręcz odrobinkę wilgoci by być gotowe. Można sobie nawet pozwolić na kilka sekund błędu. Woda odsączona i czekają na swoją kolej. 4 mm pellet tylko w dwóch pojemnikach. Czasem potrzebuje lekko twardego, klejącego się tylko po wierzchu więc pierwszy na króciutko 10 sek do wody. Drugi tak aby mial dobre wlasciwośći klejące wiec 45 może 50 sek. Wszystko gotowe. Można zaczynać.

Nie bede zanudzał opisywaniem każdej pojedynczej rzeczy jaką robiłem.

Trwało to bardzo dlugo i mozolne było. Powtarzałem testy kilka dni pod rząd. Przejdę od razu do wniosków i spostrzeżeń. Już na samym wstępie kilka rodzajów koszyków do klasyka pokazało iz nie jest w stanie dostarczyć zanety mocno pracującej do dna. Mocno odkryte , siatkowe gubiły mnostwo cząstek po drodze. Rura ma tylko 2m a juz bylo widać, ze się dzieje cos niedobrego. Co dopiero jesli woda jest głębsza? Prawdopodobnie stanie się to co opisałem wcześniej. Siedzenie przy pustym. Teraz o tym wiem i te rodzaje wykorzystam do czegoś innego a nie do tej zanety.
Pomagało okręcenie takiego koszyczka taśmą izolacyjna. Jakieś wyjście z sytuacji jest. Próbując pomoc koszyczkowi przeoczyłem zanętę. Wyszła mało wartościowa klucha. Teraz wiem czego unikać. Natomiast przy zanęcie słabo pracującej leszczowej, lekkie przemoczenie dało efekt porządany. Dotarła tam gdzie miała dotrzeć w całości.
Z pelletami trafiłem. Najdłużej moczony troche za mocno się kleił. To akurat nie był duży problem. Wysypany do pojemnika i wystawiony na działanie słońca szybko oddał  cześć wilgoci i można bylo spokojnie użyć. Najkrócej moczony 2 mm spokojnie nadawał się na płytkie miejsca zbiornika.

Tuz obok wyspy, czy blisko brzegu, badź blat podwodnej górki. Gdyby zaszła potrzeba łowienia głębiej wystarczy umoczyć dłon w pudełku z woda z łowiska i ociekającą wymieszać go ponownie.

Szybko złapie wilgoć i mocniej zacznie sie kleić co z kolei zapobiegnie rozpadnięciu się go podczas opadania na powiedzmy 3 m glebokosci. Oczywiscie dajcie mu chwile na wchłonięcie wody. Naocznie przekonałem się choc pomiary nie są idealnie dokładne jak drobna rzecz a mianowicie zmiana koszyka lub podajnika może wplynąć  na sukcesy. To tez daje mi wiedzę i obronę przed reklamami, którymi zalewają nas producenci. To samo dotyczy zanęt. Odpowiednia kompozycja i poznanie zarówno podajników jak i tego co w nich podajemy moze sprawie iz niedoceniana tania zaneta zdziała cuda. Równie dobrze źle użyta super mieszanka nie da nic poza rozczarowaniem i zloscią ze kosztowała tak wiele i jest do kitu.
Rynek jest zalany produktami. Taki prosty test mimo czasochłonności może oszczędzić pieniędzy. Przede wszystkim pozwala poznać na co się łowi i jak to działa. To bardzo ważna wiedza.

Podsumowywując:

Kilka dni spędziłem na bieganiu z wiaderkiem wody. Podlewaniu trawy brudna. Dokarmianiu ptaków tym co pozostało z testów. Rownolegle do tych prowadziłem tez testy prezentacji przynety, a takze jak sie zachowują rożne warianty łączenia zanęty z pelletami. Trochę tego poszło. Nie żałuje jednak. Wiedza zdobyta pozwoli mi wyeliminować cześć błędów. Pooznaczalem sobie podajniki który do czego najlepiej sie nadaje, co skróci mi czas przygotowania i dylematy a może jednak ten.
Jadąc na zakupy mam jasno określone co chce kupić. Zaoszczędzi mi to pieniędzy. Choc czasem napewno wezmę coś z półki tak dla draki potestować. Kto wie może odnajdę coś jeszcze bardziej pasującego do moich wymagań. Napewno dziwnie to wszystko wyglada. Ktoś może zarzucić, że to już nie wędkarstwo. A jakiś fanatyzm. Ja tego tak nie odbieram. Przed testem zadałem sobie szereg pytań. Na kilka problemów zwrócił mi uwagę kolega. Gdybym tego nie zrobił nigdy bym nie uzyskał odpowiedzi. To jeszcze oczywiście nie wszystko. Teoria w ogrodzie. Jak tylko bedzie można ruszam nad wodę przekuć to w praktykę. Byłbym błądził bezradnie we mgle. Teraz przynajmniej mam wytyczony kierunek w którym trzeba iść. Warto robic testy i wciąż się uczyć:-)

Daniel

ZAPRASZAM NA POWIĄZANE BLOGI:

NA MARGINESIE ŻYCIA

Tatuaze i styl gothic

%d bloggers like this: